Warsztaty z Regresingiem: 27-28.04.2019 Bielsko-Biała

 

Zajęcia prowadzi: Dariusz Loga

 

 

                                           Jeżeli jesteś osobą:

                                           zdecydowaną na dokonanie pozytywnych zmian w swoim życiu,

                                           rozwój na planie materialnym i duchowym,

                                           to zapraszam Cię na zajęcia, które w praktyczny sposób nauczą Cię, jak to zrobić.

 

 

Warsztaty obejmują:

  • wykłady teoretyczne;
  • ćwiczenia praktyczne, w których wykorzystywane są różne techniki pracy z podświadomością, m.in. praca z afirmacjami, medytacje, wizualizacje
  • grupowe sesje Regresingu®

 

Na zajęciach wykorzystywana jest metoda Regresingu® niehipnotycznego.

Tematyka zajęć:

 

Osobiście nie znam człowieka, który choć raz w życiu nie zetknąłby się z uczuciem, iż bardzo czegoś pragnie, mocno się stara, a mimo to nie może tego osiągnąć. Wielu ludziom taka sytuacja wydaje się wręcz normalna – wierzą, że tak już w życiu jest. Nie zdają oni sobie sprawy z tego, że „chcę, a nie mogę” to tylko grupa wzorców i przekonań, które istnieją w ich podświadomym umyśle i to właśnie na tej podstawie umysł kreuje ich rzeczywistość.

Wzorce „chcę, a nie mogę” to grupa wzorców autosabotażowych z wyższej półki, które w swoim działaniu dopuszczają różne działania związane z dążeniem do naszych celów, ale nie dopuszczają do osiągnięcia tych celów.

Wzorce „chcę, a nie mogę” możemy przenieść z poprzednich wcieleń, jednak najmocniej kodują się one w toksycznych rodzinach. Mogą się tworzyć np. wtedy, kiedy rodzice cały czas odmawiają dziecku tego, czego ono pragnie, np. zabawki, pójścia do kina, kupieniu upragnionej rzeczy. To są przykłady materialne, lecz równie dobrze mogą się one odnosić do uczuć, przytulenia itd. Mechanizm działania jest prosty. Dziecko jest do pewnego wieku zależne od rodziców – jest biorcą. Jeśli rodzice dadzą mu to, czego pragnie, to to ma. A jak mu nie dadzą, to tego nie ma. Zazwyczaj w toksycznym domu dziecko stara się osiągnąć swoje cele i działa w tym kierunku. Prosi swoich rodziców, błaga, ale oni zazwyczaj nie dają mu tego, czego pragnie. W efekcie takie dziecko uczy się, że może działać, angażować się w realizację swoich celów, być zmotywowanym, ale i tak jest pewna siła nadrzędna (rodzice), od której wszystko zależy. Jeżeli rodzice ciągle dziecku odmawiają i nie dają mu tego, na czym mu zależy, to dziecko uczy się, że ograniczenia w życiu są silniejsze od jego chęci, działań, motywacji czy zaangażowania. Ilu ludzi w późniejszym dorosłym życiu funkcjonuje podobnie? Działają, starają się a i tak wierzą, że nie wszystko od nich zależy. I przeważnie mimo ich starań wydarza się jakiś czynnik, który sabotuje ich działania i ludzie Ci zazwyczaj czują się bardzo bezradni wobec tego czynnika. I czynnik ten wygrywa.

Ludzie, w życiu których działają wzorce „chcę, a nie mogę”, mają bardzo silne przekonania, że ograniczenia są silniejsze od ich motywacji, działania i siły kreacji. Jest to jedna z głównych rzeczy do przepracowania, gdyż jeżeli będziemy wierzyć, że jakieś ograniczenia są silniejsze od nas, to zawsze będziemy czuli w naszym życiu bariery nie do przejścia i będzie wydawało nam się, że tak już musi być.

Otóż nie musi. Warto na początek popracować z afirmacją: „Moja {imię} zdolność kreacji jest silniejsza od jakichkolwiek ograniczeń.” Musimy wyrobić w sobie przekonanie, że to nasza kreacja jest silniejsza od ograniczeń, a nie odwrotnie. Pamiętajmy, że podświadomość kreuje naszą rzeczywistość zgodnie z ukształtowanymi w niej przekonaniami. Jeżeli będziemy wierzyć, że ograniczenia są silniejsze od naszej zdolności kreowania, to będzie nasze działania sabotować tylko dlatego, żeby potwierdzić te wyobrażenia i dostosować do nich materializację wydarzeń.

Ludzie z wzorcami „chcę, a nie mogę” mają w sobie bardzo dużo niemocy, bezsilności i bezradności. Odczucia te kodują się głównie w okresie dzieciństwa, kiedy ciągle słyszymy odmowy w związku z rzeczami, na których nam zależy i kiedy nie potrafimy nic z tym zrobić. Często odczucia te prowadzą nas do tego, że w wielu sytuacjach poddajemy się na wstępie, rezygnujemy z działań albo szybko odpuszczamy przy pierwszych trudnościach. Na pewno trzeba tutaj popracować nad samooceną, nad przekonaniami o swoich umiejętnościach i możliwościach, np. „Ja, {imię}, chcę, mogę, potrafię i już teraz z łatwością osiągam wszystko to, na czym naprawdę mi zależy.”

Wzorce „chcę, a nie mogę” często uaktywniają się wtedy, gdy pojawia się uczucie, że zaczyna nam na czymś zależeć. To także często mechanizm wyuczony z dzieciństwa. Wynika to z doświadczeń, że jeżeli zależało nam na czymś, prosiliśmy o to i zazwyczaj nie dostawaliśmy tego. Podświadomość, przyzwyczajona do takich doświadczeń, zaczyna sabotować nasze działania właśnie wtedy, gdy pojawia się uczucie – zależy mi. U wielu ludzi działa to tak, że jak przestaje im zależeć i odpuszczają, to właśnie wtedy zaczyna się realizować to, czego wcześniej chcieli. Zniknęło uczucie „zależy mi” i podświadomość nie widzi sensu dalszego sabotowania tego, na czym nam wcześniej zależało.

Bezsilność, bezradność, niemoc, jaką czujemy przy tych wzorcach, powoduje, że wiele celów odkładamy na później, oczekując bardziej sprzyjających okoliczności na ich realizację. I powstaje schemat myślenia, że tu i teraz nie mogę realizować swoich celów, ale za to jakie niesamowite perspektywy będą w przyszłości. Tylko że te perspektywy nie nadchodzą, ponieważ podświadomie wierzymy, że tu i teraz jesteśmy ograniczeni i nie mamy takich możliwości, by się realizować. I tak można przez całe życie.

Osoby, które mają te wzorce, muszą przyzwyczajać się do działania od razu, tu i teraz, a perspektywy i możliwości, jeśli ich nie ma, powinni stwarzać sobie samemu, a nie czekać, że może kiedyś się pojawią.

W swojej pracy dość często odreagowywałem te wzorce u różnych osób, gdyż występują one raczej powszechnie. Pewien pan – biznesmen – miał zawsze dużo pomysłów związanych z biznesem i miał tę zdolność, że potrafił je bardzo szybko realizować. Lecz wzorce „chcę, a nie mogę” były również i w jego umyśle, ukształtowane w dzieciństwie, chociaż były w uśpieniu. W pewnym momencie przebudziły się jednak i zaczęły działać. Co wykreowały? Bezsenność. Pan się leczył u lekarzy, brał silne leki na bezsenność, ale nic to nie pomagało. Domyślacie się, jak człowiek funkcjonuje po dłuższym czasie chronicznej bezsenności. Jest tak zmęczony, że zobojętnia się na swoje pomysły i nie chce o ich realizacji słyszeć. Teoretycznie chciałby je realizować, ale jest zbyt wykończony, „chce, ale nie może”. Bezsenność wykreowana przez podświadomość to sposób na wytworzenie sytuacji, do jakiej ta osoba była przyzwyczajona z dzieciństwa – chcę, ale nie mam możliwości osiągnięcia tego, chcę, ale nie mogę. Oczywiście po odreagowaniu tych wzorców sytuacja z wysypianiem się wróciła do normy i pan ten znów z jeszcze większą mocą realizuje swoje cele.

Inny przykład: Pewien pan wychowywał się w bardzo toksycznym domu. Tak toksycznym, że nie wolno było mu wychodzić w ogóle na podwórko. Jego mama miała jakieś fobie lękowe na tym punkcie i jego dzieciństwo wyglądało w zasadzie w jeden sposób: szkoła – dom. Nieciekawie, prawda? Dlatego postanowił, że jak dorośnie, to jak najszybciej wyrwie się z domu i pójdzie na swoje, a potem zrekompensuje sobie takie dzieciństwo podróżami po świecie. O dziwo, mimo toksycznych wzorców, udało mu się wyrwać z domu dosyć szybko – cóż, determinacja robi swoje. Lecz w momencie, kiedy stać go już było na podróże po świecie, niespodziewanie z jego ciałem zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Chodził od lekarza do lekarza, dał się nawet zamknąć w prywatnej klinice i przeszedł tam gruntowne badania. Okazało się, że jego organizm bardzo źle reaguje na zmiany ciśnienia atmosferycznego, więc najlepiej, jakby do samolotu nie wsiadał i w ogóle nie jeździł zbyt daleko, a najbezpieczniej byłoby, jakby w miarę możliwości przebywał w miejscu zamieszkania. Jak się domyślacie, podświadomość tego pana zaczęła kreować somatyczne problemy z ciałem, by zmusić go do ograniczeń w zakresie podróżowania, do których w dzieciństwie się przyzwyczaiła. Oczywiście w miarę odreagowywania wykształconych u niego wzorców „chcę, a nie mogę”, somatyczne reakcje jego ciała przechodziły coraz bardziej, a pan pozwala sobie na coraz dalsze wycieczki – z powodzeniem.

Każdy człowiek, który ma tego typu wzorce, powinien je przepracować, gdyż z nimi nie ma co myśleć o sukcesach. Wzorce te mogą działać w każdej dziedzinie naszego życia, nawet w rozwoju duchowym. Skutecznie wyhamowują nasze motywacje do działania, zaangażowanie, świetnie mnożą w naszej głowie nieistniejące problemy w związku z rzeczami, które chcemy osiągnąć.

Pewien człowiek, który zapragnąć chodzić na siłownię, miał wszystko, by to robić – czas, pieniądze i zdrowe ciało. Lecz gdy w przedpokoju zaczynał się ubierać do wyjścia, to najczęściej ogarniały go potężne uczucia zmęczenia, niechęci i wątpliwości, czy nie odpuścić sobie dziś i nie zacząć w przyszłym tygodniu. Oczywiście w następnym tygodniu było tak samo. Powtarzało się to dopóty, dopóki nie odreagowałem mu tych wzorców – wówczas znów poczuł pasję i chęć chodzenia na siłownię.

W rozwoju duchowym wzorce te przejawiają się w ten sposób, że często wywołują poczucie otępienia, silnej, spłycającej zrozumienie dekoncentracji, pustki, bezsensu tego, co się robi oraz poczucie braku efektywności swoich działań, a to z kolei powoduje, że przestajemy być regularni i zaangażowani w pracę nad sobą, co tylko zwiększa poczucie braku efektywności i tak w kółko. Najgorsze jest jednak to, że towarzyszy temu ogólne zablokowanie zrozumienia tego, co się naprawdę dzieje i takie osoby różnie to sobie tłumaczą. Jedni zniechęcają się do rozwoju, wierząc, że nie działa w ich przypadku. Inni tłumaczą sobie to tak, że to, co robią, to pewnie nie dla nich – nie czują tego i zaczynają szukać innych technik. Kiedy zaczynają praktykować coś innego i sytuacja się powtarza, to zaczynają sobie tłumaczyć, że znowu źle trafili i trzeba szukać dalej. I historia się powtarza. Po dłuższym czasie, w zależności od intencji wobec siebie, albo zaczynają coś podejrzewać i szukają odpowiedzi, dlaczego w ich przypadku nic nie działa, albo zniechęceni rezygnują z rozwoju. Spotykałem też ludzi, którzy twierdzili, że czas działania afirmacji, medytacji, modlitw, regresingu kończy się dla nich, bo już rozwijają się od dłuższego czasu i naturalna ewolucja w rozwoju pcha ich do czegoś lepszego. Problem w tym, że nie wiedzą, do czego. Inni twierdzili, że znaleźli coś według nich bardziej zaawansowanego, ale potem okazywało się, że i tak nie osiągają efektów. Jeszcze inni twierdzili, że częścią tej ewolucji jest to, że już nie trzeba regularnie i intensywnie, ani w sposób zdyscyplinowany pracować nad sobą, bo przecież tyle się już przepracowało i nie ma już takiej potrzeby. Tylko czemu osoby te czują się coraz bardziej zagubione? I choć odczuwają pewien spokój, to jednak nie są w pełni szczęśliwe. Mają często poczucie, że na pewnym etapie ugrzęzły i nie potrafią się wyrwać z tego ugrzęźnięcia i rozwijać się dalej. Otóż wzorce „chcę, a nie mogę” w rozwoju duchowym niszczą nasze zaangażowanie, gdyż tylko w ten sposób możemy stać się nieskuteczni, bierni i tylko w ten sposób wzorzec ten może zadziałać w rozwoju.

Więcej o działaniu tych wzorców w rozwoju duchowym napiszę w oddzielnym wpisie. W kolejnych artykułach omówię również bardziej szczegółowo ich działanie w innych dziedzinach życia.

Na pewno bardzo szeroko omówię te zagadnienia na zajęciach weekendowych, będziemy tam również praktycznie uwalniać się od tych wzorców i ich działania w naszym życiu.

Aby przepracować te wzorce, na pewno należy uwolnić się od wszelkich mechanizmów autosabotażowych z nimi związanych. Musimy zrozumieć i uwierzyć w to, że nasza siła kreacji może być silniejsza od naszych ograniczeń, a ograniczenia są pozbawione realnej mocy Boga, więc nie są tak silne, jak nam się wydaje. Musimy nauczyć się działać tu i teraz, a nie czekać nie wiadomo na co. Musimy uwierzyć w siebie, swoją siłę i nieograniczone możliwości. W to, że chcemy, możemy i potrafimy realizować cele, na których nam zależy i to szybko i skutecznie. I nad tym będziemy pracować na zajęciach.


Miejsce zajęć:

Studio HELIOS 
Ul. Widok 1B, Bielsko–Biała

Czas zajęć: sobota – niedziela, godziny: 10.00 – 18.00
Inwestycja: 190 zł od osoby, uczący się i regreserzy 170 zł (110 zł za uczestnictwo w jednym dniu zajęć)

Istnieje możliwość noclegu na sali (10 zł za noc).

 

Na warsztaty proszę wziąć luźny strój oraz przybory do pisania i obuwie na zmianę. 

Informacje i zapisy:
Jadwiga Koziołek, tel. 33 499-00-96, tel. kom. 502-714-484
Mirosław Koziołek, tel. kom. 502-714-441
E-mail: studio@helios.com.pl
Strona internetowa: www.studiohelios.com.pl

 

Uczestnictwo w pełnym cyklu co najmniej 12 zajęć (decyduje prowadzący) oraz zdanie egzaminu wewnętrznego jest warunkiem koniecznym do przystąpienia do weryfikacji na regresera.

Dla tych, którzy są zainteresowani otrzymaniem dyplomu, a:

 

  • nie mogą być obecni na wszystkich kolejnych zajęciach
  • zapisali się później
  • chcą się jeszcze zapisać

 

istnieje możliwość uzupełnienia wcześniejszych zajęć w następnym cyklu, na zajęciach w innych miastach lub na wczasach z Regresingiem, które odbywają się 2 razy do roku - w zimie i w lecie.

Osoby nie zainteresowane dyplomem, a chcące polepszyć jakość swojego życia, zapraszam do uczestnictwa w dowolnych warsztatach.

 

Zapraszam!

Darek Loga

 

06/04/2019

Chcę, a nie mogę tego osiągnąć – jak te wzorce działają i jak się od nich uwolnić

Podróż w głąb siebie...

Ezotericuss

 

Dariusz Loga

Regresing