W naszym umyśle podświadomym mamy zakodowany szereg różnych wyobrażeń na temat tego, na co zasługujemy i czego jesteśmy godni, a czego nie. Programy te w dużej mierze wynosimy z poprzednich wcieleń. To one kierunkują, gdzie się odrodzimy i w jakich warunkach będziemy żyli. Programy te również warunkują to, jakich rodziców będziemy mieli. Choć często dla wielu ludzi jest to trudne do przyjęcia, a dla innych trochę niezrozumiałe na początku, to jednak programy z poprzednich wcieleń zachowane w podświadomości mają ogromny wpływ na to, jakich będziemy mieć rodziców. Nasza podświadomość wybierze takich ludzi na naszych rodziców, którzy świetnie będą mogli realizować nasze przekonania wyniesione z poprzednich wcieleń na temat życia i naszej roli w nim, a także związków i ich jakości. Wielu ludzi nie chce się z tym pogodzić, ponieważ wiedząc o tym, dopuszczając to do siebie nie mogą już egzystować w schematach, np. biednych i niewinnych ofiar, które chcą dobrze, ale nic z tego nie wychodzi, ponieważ mają wokół siebie takich tyranów, jak rodzice. Ludzie, którzy wiedzą o tym, że „wybierają” sobie rodziców, wiedzą również o tym, że ich intencje też brały w tym udział, co się w domu działo, więc nie można już tak łatwo się „wybielać” i obwiniać rodziców za wszystko.
Tendencje do takich zachowań mają właśnie ludzie z „wzorcami odrzucenia”, choć oczywiście nie tylko.

W poprzednim artykule opisałem przykładowo, jak mogą tworzyć się w umyśle zalążki późniejszych wzorców odrzucenia.
Umysł nastawiony na negowanie świata i życia oraz związków zaczyna sam sobie kreować taką rzeczywistość. Odradzamy się w miejscach i wśród ludzi, gdzie negacja i odrzucanie jest na porządku dziennym. To jest przykład – jeden z wielu, jaki można podać na możliwość odrodzenia się w niechcianej rodzinie. Oczywiście przyczyny mogą być też inne, ale my ograniczymy się do wybranych przykładów, ponieważ nie sposób w jednym artykule wymienić wszystkiego.
Syndrom odrzucenia rodzi się tam, gdzie głównym nastawieniem ludzi uczestniczących w jego tworzeniu jest brak akceptacji.
W następnych artykułach na temat „wzorców odrzucenia” będziemy często opisywać punkt widzenia ludzi, którzy to przeżyli i byli dziećmi takich rodziców.

A jak cała sprawa wygląda z punktu widzenia rodzica?
Syndrom odrzucenia rodzi się w rodzinach, gdzie rodzice albo jeden z nich nie chce zaakceptować tego, że będzie rodzicem. Przyczyny takiego braku akceptacji bywają różne, jednak najczęściej wywodzą się z niedojrzałości emocjonalnej rodziców. Do bycia rodzicem trzeba dorosnąć, przygotować się do tego, gdyż jest to rola na całe życie. Dziecka nie można po prostu „odstawić na półkę”, kiedy się nam znudzi.

Chciałbym tutaj dodać, że są ludzie, którzy nie powinni być rodzicami z różnych powodów. I nie mam na myśli tylko ludzi toksycznych, ale również ludzi, którzy nie mają predyspozycji do tego, by być rodzicem. Tak jak nauczyciel musi mieć predyspozycje do nauczania, muzyk do grania, tak człowiek, który chce być rodzicem, musi mieć do tego predyspozycje. Ja wiem, że przekonania społeczne są inne i mówią o tym, że każdy powinien założyć rodzinę i mieć dzieci (oczywiście z wyjątkiem księży i zakonnic) i być szczęśliwym, że je ma. W życiu wygląda to jednak inaczej.

Wielokrotnie miałem do czynienia w swojej pracy z młodymi rodzicami, którzy po paru latach bycia rodzicem już nie wiedzieli, po co im ‘to dziecko”. Miało być tak pięknie, a tymczasem są zmęczeni ciagłym zajmowaniem się pociechą i uwarunkowaniami z nim związanymi. Kiedy pytałem, dlaczego zdecydowali się na dziecko, odpowiedź często była prostra „wpadka”, ale nie tylko. Słyszałem również takie odpowiedzi jak:
- a bo większość naszych znajomych już ma dzieci, to i my też sobie zrobiliśmy;
- a bo rodzice chcieli być dziadkami;
- a bo bycie rodzicem to pewien prestiż w tym kraju;
- a bo chcieliśmy zobaczyć jak to jest – zobaczyliśmy i nie wiemy co dalej;
- a bo tak trzeba i już;
- bo religia nakazuje;
- bo Chrystus tego od nas oczekuje;
- itp.
Łatwo można wywnioskować, że to nie są najlepsze intencje na bycie rodzicem.
Padały też i takie odpowiedzi:
- myślałam, że jak zajdę w ciążę, to on się ze mną ożeni;
- myślałem, że jak zrobię jej dziecko, to ona już ze mną będzie;
- myślałam, że dziecko pomoże mi wyrwać się w końcu od moich rodziców;
- myślałam, że dzięki dziecku nie będę taka samotna;
- potrzebne są nam dzieci, bo będzie miał kto się nami zająć na starość.
Oczywiście są to bardzo egoistyczne i samolubne intencje do bycia rodzicem. Intencje takie przeważnie w praktyce przynoszą więcej szkody niż pożytku, ponieważ dziecko jest traktowane bardzo przedmiotowo.

Każdy człowiek, który chce być rodzicem, powinien mieć sam oczyszczoną i uzdrowioną relacją z własnymi rodzicami, żeby nie przenosić negatywnych wzorców działania do tworzonej przez siebie rodziny.
Każdy człowiek, który pragnie zostać rodzicem, powinien mieć uzdrowioną relację ze sobą na tyle, żeby kochać, szanować i akceptować siebie. Jest to ważne, ponieważ każdy człowiek, który potrafi kochać, szanować i akceptować siebie, będzie potrafił również kochać, szanować i akceptować innych, w tym swoje dziecko.

Każdy człowiek, który pragnie być rodzicem, powinien być jak najbardziej otwarty na miłość. Każdy, kto tworzy relacje z miłości i oczekuje na swoje dziecko z miłością, ma nikłe szanse na skrzywdzenie swojego dziecka, a o wzorcach odrzucenia w takiej sytuacji nie ma mowy.

Każdy człowiek, który chce być rodzicem, powinien „dogłębnie” wiedzieć, dlaczego chce być rodzicem. Pobudki, jakie były wcześniej wymieniane jako przykłady, są płytkie i nie płyną z miłości, a to właśnie miłość powinna nas inspirować w naszej roli rodzica.

Każdy człowiek, który chce być rodzicem, powinien podnosić swoją samoocenę. Niska samoocena jest jedną z głównych przyczyn problemów w rodzinie i powstawania wzorców odrzucenia. Czasami praca nad samooceną jest długa, ale musi ona być na wystarczająco wysokim poziomie, żeby umieć kreować przyjemną, „na poziomie”, atmosferę wokół siebie oraz godny poziom życia.

Każdy człowiek, który chce być rodzicem, powinien być wystarczająco zaradny, żeby umieć zadbać nie tylko o siebie, ale i o całą swoją rodzinę. Wielokrotnie przyczyną problemów w rodzinach i powstawania wzorców odrzucenia jest to, że rodzic, czując się niezaradny, obwinia np. swoje dziecko o to, że jest i że musi na nie wydawać pieniądze, a przecież za te pieniądze mógłby zrealizować tyle swoich marzeń. Kiedy tak jest rodzic nie liczy się z własnym dzieckiem i jego potrzebami, a o realizacji marzeń swojego dziecka nie ma mowy. Kiedy rodzic jest wystarczająco zaradny i kreatywny, jest w stanie zadbać o potrzeby swoje i swojego dziecka.
Wielu ludzi mogłoby w tym miejscu zapytać: „A co z drugim rodzicem?” „Gdzie jego/jej pomoc i zaangażowanie?” To wspaniale, gdy nam pomaga nasz partner bądź partnerka, ale moim zdaniem każdy rodzic powinien być na tyle zaradny, żeby nawet będąc samotnie wychowującym dziecko rodzicem doskonale radził sobie w życiu.

Każdy człowiek, który chce być rodzicem, powinien umieć tworzyć udany związek partnerski. To bardzo ważne, ponieważ dużo wzorców patologicznych, które potęgują działanie wzorców odrzucenia, tworzy się właśnie wtedy, kiedy nasze związki są nieudane, toksyczne i konfliktowe. Poprzez życie czy rozstania w atmosferze walki, kłótnie i konflikty dzieci cierpią.
Nasz partner/partnerka to ktoś, z kim będziemy mieli dziecko (jeżeli się na nie zdecydujemy) i wspólnie będziemy je wychowywali. Ważne jest, żeby to był ktoś dla nas odpowiedni, ktoś, kogo będziemy kochać i kto nas będzie kochał. Ktoś, z kim będziemy umieli stworzyć harmonię uczuć, energii i celów w naszym całym życiu. Ktoś, z kim będziemy się czuli dobrze i bezpiecznie pod każdym względem.

Wielu ludzi ma już dzieci z wcześniejszych, nieudanych związków. Ważne jest, żeby rozumieć swoje prawo do ponownego ułożenia sobie życia. Ważne jest również to, żeby nie traktować swoich dzieci jak przeszkody w ułożeniu sobie życia z kimś innym.
Jeżeli wasze dzieci są wynikiem „wpadki”, pokochajcie je i zaakceptujecie to, że one są w waszym życiu.
Pamiętajcie o tym, że brak akceptacji boli nie tylko dzieci, ale i rodziców.
Jeżeli czujecie, że jesteście w związku z niewłaściwą osobą, rozstańcie się z nią nie zwlekając. Nie ma nic gorszego, niż zmuszanie się do bycia w związku z kimś, z kim tak naprawdę nie czujecie się dobrze. Krzywdzicie w ten sposób tę osobę i siebie, gdyż żadne z was nie może stworzyć udanego związku z „właściwą” osobą - będąc ze sobą nie dajecie sobie takiej możliwości. Pamiętajmy o tym, że dzieci uczą się od nas i nabierają nawyków, które będą przejawiać w swoich związkach.

Jeżeli wchodzicie w relacje partnerskie z nową osobą, to każdy z was powinien pamiętać, że jest jeszcze dziecko. Osoba posiadająca już dziecko powinna pamiętać, że dziecko to też boska istota, a nie bagaż, natomiast osoba, która wchodzi w relacje z partnerką/em i jego dzieckiem powinna też zaakceptować to dziecko. Pamiętajcie o tym – gdzie jest akceptacja, tam zawsze przejawia się miłość, szacunek, ciepło i wszystkie inne wspaniałe uczucia, które czynią nas szczęśliwymi.
Warto wspomnieć jeszcze o jednym. Jeżeli nie wiecie po co mielibyście mieć dziecko, jeżeli nie czujecie chęci bycia rodzicem, to po prostu dbajcie o to, żeby nim nie zostać. To naprawdę nic złego nie mieć dziecka.

Autor: Dariusz Loga

15/04/2008

Wzorce odrzucenia a bycie dobrym rodzicem

Podróż w głąb siebie...

Ezotericuss

 

Dariusz Loga

Regresing