Istnieje wiele publikacji dotyczących ,,syndromu odrzucenia” mówiących że syndrom ten najczęściej ma swoje początki w relacji z rodzicami. Czynnik odrzucenia i braku akceptacji ze strony rodziców jest istotnym elementem wpływającym na ,,jego” rozwój. Okazuje się jednak, że przyczyny mogą byś dużo „starsze” niż obecna relacja z rodzicami. Jest to zrozumiałe i oczywiste dla ludzi, którzy mają już rozwiniętą pamięć poprzednich wcieleń.

Wzorce odrzucenia zawsze kształtują się wcześniej, a doświadczanie ich w relacji z np. z rodzicami jest tylko wynikiem istniejących już i przejawiających się wzorców. To ,,My'' je stwarzamy pierwsi, a potem doświadczamy ich skutków.
Dla wielu wiadomość ta może być szokująca i nie do przyjęcia, ponieważ
w tym wcieleniu nikomu nic złego nie zrobili, tylko sami doświadczali bólu i cierpienia związanego z odrzuceniem. Tacy ludzie czują się najczęściej pokrzywdzeni i szukają przyczyn swojego cierpienia w działaniach innych osób.
Niestety jest inaczej. Żeby to wyjaśnić, trzeba najpierw przypomnieć sobie fakt, że cokolwiek przydarza się nam w życiu, to jest to niczym innym, jak wynikiem tego, co kreuje nasz umysł. Nasz umysł z magnetyczną siłą przyciąga do naszego otoczenia wszystko to, co jest zgodne z tym, w co wierzymy. Bez względu na to, co to jest. Bez względu na to, czy przyciągany element jest pozytywny czy też negatywny, korzystny czy niekorzystny dla nas. Wiara jest tutaj czynnikiem napędowym. W tym procesie przyciągania oczywiście działa czynnik prowokowania określonych ludzi do określonych zachowań. Na przykład u ludzi z wzorcami odrzucenia często działa to tak, że relacje dalsze – z kolegami, koleżankami znajomymi sąsiadami itp. układają się zazwyczaj dobrze. Relacje z bliskimi osobami często wręcz przeciwnie. To tam najczęściej coś nie wychodzi i tam osoby te doświadczają najwięcej bólu i cierpienia.
Dzieje się tak dlatego, że w umyśle podświadomym takiego człowieka istnieją różne przekonania inne dotyczące relacji z bliskimi – najczęściej negatywne, a inne na temat relacji z innymi ludźmi, najczęściej neutralne.

W naszym umyśle podświadomym przechowujemy mnóstwo różnych wzorców, przekonań, emocji, wyuczonych reakcji i wiele wiele innych programów. Podświadomość o nich nie zapomina i w następnych wcieleniach próbuje je odtworzyć, co często bywa przyczyną tego, że w naszym życiu nie układa się tak, jak byśmy chcieli. Oczywiście nie w każdym przypadku wzorce takie są negatywne. Artykuł ten jednak skupia się głównie na opisie tych negatywnych związanych z wzorcem odrzucenia.

To właśnie te programy warunkują to, gdzie się odradzamy i w jakich warunkach bytowych zaczynamy nasze następne wcielenie.
Kiedy umieramy, w naszym umyśle podświadomym znajduje się cały zbiór doznań i przekonań wykształconych za życia oraz zakodowany w jeszcze wcześniejszych wcieleniach.
Kiedy przechodzimy cały proces reinkarnacji i jesteśmy gotowi wcielić się, nasza podświadomość, która cały czas jest obecna podczas tego procesu i nigdy się nie wyłącza, zaczyna wybierać odpowiednie miejsce na odrodzenie się – zgodne z przekonaniami, jakie są w niej zakodowane.
Na tym etapie nie mamy jeszcze świadomości. Ona wykształci się dużo później, dopiero podczas naszego życia w materialnym ciele.
Jeżeli w naszej podświadomości były zakodowane np. negatywne wyobrażenia o naszym życiu, o relacjach z ludźmi, to odrodzimy się w takim miejscu, gdzie będziemy dalej mogli żyć zgodnie z tymi przekonaniami. Jeżeli w naszym umyśle istnieją pozytywne wyobrażenia na temat naszego życia i relacji z innymi, to również odrodzimy się w miejscu, gdzie będziemy mogli dalej żyć zgodnie z tymi przekonaniami.
Każdy człowiek jest indywidualnością. Nie ma dwóch umysłów o identycznych przekonaniach, dlatego każdy człowiek żyje w innych warunkach. Warunku życia mogą być do siebie podobne, ale nigdy nie są identyczne.

Tak to właśnie my sami kształtujemy naszą rzeczywistość na miarę naszych wyobrażeń, czy to się nam podoba czy nie.
Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy wolą obwiniać cały świat za swoje nieszczęścia, oczekując jednocześnie tego, żeby świat i inni się zmienili i żyli tak, jak oni tego oczekują.
Prawda natomiast jest taka, że jeżeli w naszym życiu przydarza się nam coś, czego nie chcemy, to jest to wykreowany wynik tego, co tkwi w naszym umyśle i póki tego nie zmienimy, to co pewien czas zawsze doświadczenia się powtórzą.
I tutaj chcę nawiązać do problemu z tzw „niedobrymi rodzicami”. Z jednej strony postępowanie takich rodziców jest bardzo krzywdzące. Z drugiej jednak strony, skoro kreujemy wszystko sami, to nasi rodzice i ich postępowanie względem nas też jest wynikiem naszej kreacji, a konkretnie naszych prowokacji.

Wielu ludzi pracujących nad sobą dziwi się, dowiadując, że to my sami wybieramy sobie rodziców – oczywiście podświadomie.
Kiedy przygotowujemy się do ponownego wcielenia, nasz umysł podświadomy szuka odpowiedniego miejsca na odrodzenie się. Oczywiście szuka tego miejsca na podstawie programów i przekonań, w jakie podświadomość wierzy. Żeby nasze przekonania, wzorce i mechanizmy się realizowały, nasza podświadomość wyszukuje odpowiednich ludzi na rodziców – takich, którzy dadzą się prowokować i będą realizować nasze podświadome oczekiwania.
Nasi rodzice i to, co z nimi przeżywamy, jest niczym innym, jak skutkiem tego, w co podświadomie wierzymy i co w pewien sposób sobie zaplanowaliśmy.

Wybory podświadome powodują , że wielu przyczyn tego, co nam się przydarza, nie jesteśmy świadomi. Część rozwoju duchowego polega właśnie na dochodzeniu do przyczyn negatywnych rzeczy, a dopiero gdy wiemy, z czym „mamy do czynienia” ,,transformujemy” to w pozytywny potencjał.
Istnieje wiele różnych praktyk, których kultywowanie stwarza zalążki ,,wzorców odrzucenia'', np. wszelkiego rodzaju praktyki ascezy. Asceza to praktyka polegająca najczęściej na wyrzeczeniu się wszystkiego. Asceci wierzą, że trzeba się wszystkiego wyrzec, ponieważ przywiązanie do codzienności, dóbr materialnych, ludzi – najczęściej tych, do których coś czujemy (rodzina, partner, partnerka, dziecko, kochanka, kochanek itd.) – przeszkadza w oświeceniu lub w kontakcie z Bogiem. W związku z tym adept takich nauk odrzuca doczesność, bogactwo, odrzuca ludzi. W jego umyśle tworzy się nastawienie do ludzi i materii oparte na odrzuceniu i nie akceptacji.
Świat da mu dokładnie to samo. Pamiętajmy, że to co wysyłamy w świat, wraca do nas pomnożone.
Można to porównać z człowiekiem, który stoi przed lustrem. Kiedy przed lustrem wykonujemy rękoma ruch odepchnięcia - odbicie w lustrze powiela ten sam ruch, tylko że ręce „w lustrze” skierowane są już w naszą stronę. Można powiedzieć, że otaczający nas świat jest takim naszym ,,lustrzanym odbiciem'', który jak ,,echo'' odpowiada na nasze działania, powielając je z pewnym opoźnieniem.

Do praktyk masowo wykonywanych w poprzednich wcielaniach, z których jako skutek mógł się zrodzić ,, syndrom odrzucenia'' należą też m.in. niemal wszystkie praktyki zakonne z wszystkich zakątków świata i religii, w których odrzuca się związki, seks i materię; wszelkie praktyki wyrzeczeń i rezygnacji; wszelkie praktyki i działania, które rozwijają w człowieku nietolerancję i nienawiść; wszelkie działania i praktyki, które rozwijają w człowieku przekonanie, że jest lepszy od innych, a inni są gorsi od niego. Działa to nawet na masową skalę, np. naród żydowski uważa się za wybrany przez Boga. Wystarczy przeczytać Stary Testament, gdzie znajdziemy fragmenty mówiące o tym. Bez względu na to, kto to wymyślił i dlaczego, efekt przez stulecia był taki sam. Żydzi często byli nie tylko nieakceptowani, ale także masowo mordowani i eksterminowani. To samo dotyczyło np. Nazistów, z tą tylko różnicą, że skutek wrócił do nich dużo szybciej.

Można to jednak zmienić, gdyż to, czego doświadczamy teraz, jest niczym innym, jak skutkiem naszych decyzji i działań najczęściej z poprzednich wcieleń. Decyzje i działania, jakie podejmiemy dziś, będą kształtowały naszą przyszłość.
Aby nasze życie zmieniło się na lepsze, trzeba również przeprogramować naszą podświadomość. Bez tego trwałe i skuteczne zmiany są niemożliwe. Zmiany takie każdy może wprowadzić w swoje życie, trzeba tylko chcieć.
Przede wszystkim trzeba zacząć rozwijać w sobie miłość, szacunek i akceptację, zarówno do siebie, świata i innych ludzi. Trzeba nauczyć się akceptować ten świat i zacząć dostrzegać jego piękno. Trzeba nauczyć się tolerancji i wzajemnego zrozumienia. Kiedy to wszystko zaczniemy w sobie rozwijać, to na pewno zauważymy, że ,,syndrom odrzucenia'' zacznie znikać jak niechciany, zły sen.
I o to chodzi.

Autor: Dariusz Loga

09/02/2008

Wzorce odrzucenia - część 2

Podróż w głąb siebie...

Ezotericuss

 

Dariusz Loga

Regresing